A password will be e-mailed to you.

Trudno może mówić o niespodziance, ale jednak. Golden State Warriors po raz pierwszy za kadencji Steve’a Kerra przegrali pierwszy mecz Finałów NBA i w jakimś sensie stanęli pod ścianą. Raptors byli lepsi, trafiali swoje rzuty, dominowali też w obronie. To może być ich rok.

Świetna defensywa

Steph Curry rzucił 34 punkty, ale łatwo było zobaczyć, że nawet on miał olbrzymie problemy z defensywą Raptors. Marc Gasol przyszedł do gry po kiepskiej serii przeciwko Milwaukee Bucks, świetne minuty w obronie zagwarantowali też Fred Van Vleet i Serge Ibaka. Warriors muszą znaleźć na nich receptę.

Nieświeżość?

Dla Warriors był to pierwszy mecz od 9 dni. Być może dlatego część ich rzutów po prostu nie wpadała do kosza, a na parkiecie widać było pewną ospałość. W następnych spotkaniach powinno być już pod tym względem lepiej, Raptors muszą mieć to z tyłu głowy.

Przeciętny Kawhi

Niby 23 punkty, ale tylko 5/14 z gry. Zmęczenie i mini-urazy Kawhia Leonarda mogą wreszcie dać o sobie znać, co ostatecznie może okazać się w tej serii punktem zwrotnym dla Warriors. Andre Iguodala jest dokładnie tym graczem, którego nie chcesz widzieć na przeciwko siebie, gdy coś ci dolega.