A password will be e-mailed to you.

Wow. Co to był za mecz. Mimo straty 6 punktów na 3 minuty do końca, Warriors ostatecznie wygrali przepełniony historiami Game 5, ale tym razem już na dobre stracili Kevina Duranta. Czy będą w stanie się podnieść po tak okrutnym ciosie?

11 minut

Tyle czasu spędził na parkiecie Kevin Durant i były to zdecydowanie fascynujące minuty jak na zawodnika, który ostatni miesiąc spędził praktycznie bez koszykówki. Durant trafiał wszystko co mógł trafić, Raptors nie mieli na niego żadnej odpowiedzi w obronie, aż wreszcie, na początku drugiej kwarty, zagrał pierwszą izolację w całym meczu. Próbował minąć Serge’a Ibakę, ale nagle upadł na parkiet i zaczął trzymać się za lewą (tą samą co ostatnio) łydkę. Oficjalnych wiadomości na temat jego stanu zdrowia jeszcze nie mamy, ale pierwsze informacje są dość jasne. Lider Warriors zerwał ścięgno achillesa.

Mecz koszykówki

Kontuzja Duranta sprawiła, że fani na całym świecie mogli o tym na chwilę zapomnieć, ale jednak do rozegranie wciąż było 30 minut koszykówki. Mogłoby się wydawać, że Raptors otrzymali od losu niesamowity dar, ale choć na trzy minuty do końca prowadzili 6 punktami, ostatecznie pozwolili Warriors na serię 9-1 i przegrali całe spotkanie. Seria wraca do Oakland.

Świetni Splash Bros, niespodziewanie dobry Cousins

To że Klay Thompson i Steph Curry będą robić wszystko, aby przedłużyć nadzieję na three-peat było raczej oczywiste. To że pomoże im w tym DeMarcus Cousins z oczywistością nie miało już nic wspólnego. Cousins otrzymał najpierw informację, że w ogóle nie zagra w tym meczu. Jego statystyki nie zachwycały, Steve Kerr uznał, że drużyna lepiej poradzi sobie bez niego. Gdy z parkietu zszedł jednak Kevin Durant, DMC nagle okazał się potrzebny. Wszedł do gry na 20 minut, zdobył w tym czasie 14 punktów przy świetnej skuteczności (6/8 z gry), gdyby nie on, Raptors mogliby być już mistrzami NBA.